Czerwona Etyka w Rząbcu

Czerwona etyka w Rząbcu

We wsi Rząbiec przy haniebnym pomniku szkalującym żołnierzy Brygady Świętokrzyskiej Narodowych Sił Zbrojnych, mającym upamiętniać bitwę z 8 września 1944 roku w minioną niedzielę odbywały się uroczystości organizowane przez sołtysa miejscowości wspieranego m. in. przez stowarzyszenia gloryfikujące utrwalaczy władzy ludowej i kombatantów Armii Ludowej. Członkowie i sympatycy Fundacji Odzyskajmy Naszą Historię dowiedzieli się, że podczas gdy wielce zasłużeni dla wsi przypinają do piersi medale, tuż obok wśród śmieci leżą rozgrzebane kości członków grupy „Tadka Białego”.
Po powitaniu przez sołtysa uczestników uroczystości „ 72. Rocznicy tragicznych wydarzeń w Rząbcu” rozpoczęła się „część religijna” – zainicjowano krótką modlitwę rzymsko-katolicką, po której obecny pop Władysław Tyszuk z parafii prawosławnej w Kielcach przeprowadził kolejną w towarzystwie chóru. Następnie została odegrana pierwsza zwrotka Hymnu Narodowego.
W czasie trwania obchodów, które zgromadziły około 40 osób, w tym przedstawicieli Ambasady Rosyjskiej, z ust przemawiających padło wiele niezrozumiałych, pełnych sprzeczności, wybiórczych i niepodpartych źródłami słów uderzających w dobre imię polskich żołnierzy, Polaków i Rzeczpospolitej.
Przemówienia rozpoczął kpt. Eugeniusz Kurylski z rady krajowej żołnierzy AL, który nazwał żołnierzy NSZ i Brygady Świętokrzyskiej zbrodniarzami mordującymi „Gwardzistów”, rolników i ludność wsi na ziemi świętokrzyskiej i Lubelszczyźnie, mając na myśli oddział cichociemnego mjr. Leonarda Zub-Zdanowicza ps. Ząb.
Następnie wypowiedział się m. in. płk. Jan Morek z Ruchu Odnowy Rzeczypospolitej Polskiej i Adam Śmiech – publicysta „Myśli Polskiej”, uznający się za przedstawiciela „innej, intelektualnej endecji” oprócz zarzucania żołnierzom Brygady Świętokrzyskiej współpracy z Paulem Fuchsem i kolaboracji Niemcami, wypowiedział wiele niezwiązanych ze sobą stwierdzeń, z których niemożna wyciągnąć sensu wystąpienia.
Kolejnym mówcą był Sławomir Zakrzewski z Ruchu Suwerenności Narodu Polskiego, przedstawił się jako zwolennik ruchu narodowego, powiedział, że jest dumny, że chłopcy z NSZ walczyli z okupantem, ale nie może być dumny ze „zbrodni”, zacytował wyrwane z kontekstu słowa Romana Dmowskiego o potrzebie przyjaźni z Rosją, a dalej stwierdził:
„(…)To nie jest tylko pomnik, który pan Kunert czy inny Żyd, będzie chciał przestawiać czy niszczyć, tak jak wiele innych w Polsce, ale to jest autentyczna krew i kości naszych braci, którzy zginęli tylko dlatego, że mieli jakieś inne odznaki, w innych organizacjach, nie takich poprawnych, jak dzisiaj, politycznie. Dzisiaj się wykorzystuje piękne symbole narodowe, jak Narodowe Siły Zbrojne, uknuli głupi , za przeproszeniem, termin Żołnierzy Wyklętych, żeby nas pognębić jeszcze bardziej, a przecież my którzy kochamy Polskę, dla nas nie są ważne jakieś dekoracje, jakieś symbole, jakieś przydomki, przymiotniki, dla nas są ważne wartości, jesteśmy chrześcijanami, którym Pan Bóg dał wiarę, który 1000 lat temu dał nam szansę przyłączyć się do narodów chrześcijańskich i z braćmi ze Wschodu i z Zachodu chcemy żyć w pokoju, nie chcemy być wykorzystywani do rozgrywek politycznych. Macie tutaj mieszkańcy Rząbca skarb! Macie tutaj męczenników, bo jedni i drudzy, im się wydawało, że walczą za wspólną sprawę.(…)”
Po jeszcze kilku przemówieniach, odśpiewaniu Roty – pieśni która w żaden sposób nie wpisywała się w sens wydarzenia, wręczeniu medali i zakończeniu uroczystości, uczestnicy rozmawiali o miejscu z wciąż widocznymi ludzkimi kośćmi nieopodal pomnika, gdzie w 1944 roku po bitwie zostały pochowane ciała i były one cztery lata później ekshumowane. Zszokowani takimi doniesieniami, poprosiliśmy żeby nas tam zaprowadzili.
Po przejściu na to miejscu okazało się, że w zaśmieconym piaskowym wyrobisku, pozbierane w jednym miejscu są rzeczywiście ludzkie szczątki, a zainteresowani pokazują i opowiadają o nich jak o atrakcji; ktoś postanowił położyć obok nich kwiaty. Doszły do nas kolejne informacje, o ludziach przez lata pobierających piach z tego miejsca, którzy znajdując fragmenty czaszek z powrotem je przysypują.
To pokazuje w jaki sposób i z jaką czcią spadkobiercy komunistów traktują swoich bohaterów, o których jeszcze kilka chwil wcześniej tak pięknie mówili. Rozejrzeliśmy się po tym miejscu i spod niewielkiej warstwy ziemi widać było kolejne kości. Przerażeni sytuacją, postanowiliśmy zgłosić sprawę policji. Teren zabezpieczono, zjawił się lekarz sądowy i prokurator. Wiadomo, że organizatorom i uczestnikom postawione są zarzuty zbezczeszczenia szczątków ludzkich.
Sprawa została nagłośniona, wkrótce pojawi się więcej materiałów filmowych w szerokiej informacji publicznej.

Joanna Kolankowska
Źródło: informacja własna/fot. Krzysztof Dziewięcki

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *